rozwijają cały organizm.Piękno przyciąga piękno,dzieją się różne
rzeczy.- Poznajemy ludzi,wybieramy znajomych,przyjaciół,partnerów.Wiatr kołysze kwiaty,deszcz je
żywi ,a my z optymizmem wkraczamy w życie.
Pamiętam swoje szóste urodziny,mój ojciec pierwszy raz odwoził
mnie na wakacje.To był 1958 r. jechaliśmy pociągiem,a bagażem
naszym była mała walizeczka no i do jedzenia kanapki.W przerwach na przesiadki piliśmy herbatę.Podróż była długa,bo
jechaliśmy z Sanoka do Torunia.Wcale nie czułam zmęczenia.
Wujek Janek i ciocia Marysia przywitali nas serdecznie i gościnnie. Codziennie ciocia piekła ciasto biszkoptowe.Jadłam
z wielką ochotą i bez żadnego zamiaru przytycia. Pamiętam
z tamtego okresu drogę piaskową po której jeździłam dużym rowerem.Nie wspomnę o wizytach do przymiarek u krawcowej. Zawsze przywoziłam kilka nowych sukienek.
Drogę powrotną spędzałam w niemieckim "Garbusku",którego właścicielem był kochany wujek ,był także
moim chrzestnym ojcem.Nigdy o mnie nie zapominał , ile razy zmieniał miejsce zamieszkania zawsze byłam jego gościem minimum dwutygodniowym.Wujek Janeczek jak nazywała go ciocia Marysia nie miał potomstwa ,ale kochał dzieci swoich braci i był bardzo serdeczny.Umarł w wieku 50-lat,a ja mam go cały czas w pamięci
Tak pusto , tak cicho ,tak błogo
Gorąco jak latem,a zimno jak w zimie
Popatrz na moją samotność
Nie bój się jej, stań przy mnie

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz